piątek, 28 października 2016

"Rutyna" - wiersz z dzisiaj

Spotkałem się dzisiaj z dość niecodzienną sytuacją w codziennym otoczeniu. Zobaczcie sami!
Wiersz jest dość długi. Liczę, że się spodoba.



''rutyna''


wstaję rano i widzę godzinę
zegar mam wprost przed twarzą
by być rozgarniętym odrobinę
kiedy śpiochy po oczach jeszcze mnie parzą

pakuję się niedbale
myć twarz swą zaczynam
i tak jest stale
rutyna.

wychodzę z domu powoli
drzwi zamykam do oporu
kupuję małą butelkę waniliowej coli
i patrzę w niebo burego koloru

widzę cegły szkoły
cierpliwie czekam na światłach
przechodzę na zielonym
obok mężczyzn w czapkach

odkładam kurtkę do szafki
na przerwie każdy chemię zżyna
biorę łyka z mej plastikowej karafki
rutyna.

lekcje się kończą, jedna po drugiej
historia, biologia, matematyka
podchodzę do tablicy i głośno wszystkim mówię
który trójkąt z którym się styka

wracam ze szkoły krokiem ospałym
patrzę na rozkład, siadam pod wiatą
obok mnie mężczyzna z pleśniakiem w torbie całym
a przed sobą widzę kobietę garbatą

przyjeżdża w końcu mój rydwan heliosowy
biało-czerwony, parska i dyszy
a że to miejski transport zbiorowy
to wiele ludzkich głosów wokół się słyszy

by czas sobie umilić gram w dziwną zabawę
polega ona na patrzeniu w ludzkie lica
pani przede mną ma niepoprawną postawę
a twarz ma ohydną, jak jakaś diablica

obok niej dwaj chłopcy coś grzebią w telefonach
brunet i blondyn z czarnymi plecakami
dalej tęgi młodzieniec i jego narzeczona
dyskutują i myślą nad ślubnymi strojami




po kilku partiach rozpoznawania twarzy
drzwi się otwierają
Bóg mnie chyba właśnie czymś obdarzył
oczy me o wszystkim zapominają

weszła dziewczyna do autobusu
piękna blondynka o niebieskich oczach
teraz ona jest obiektem mego fokusu
źrenice me tkwią w jej delikatnych lokach

rzuca spojrzenia w tą i w tamtą stronę
każdy kto jest odbiorcą musi być niezłym szczęściarzem
czekam cierpliwie na swoją kolej
serce mi bije raz za razem

udało mi się złapać jej wzrok
mam go w pamięci jak na dłoni
ta chwila trwa długo, jakby rok
chłopcom z tyłu upada mały telefonik

nagle, po przystankach dwóch
miejsce ma katastrofa nie lada
uszedł ze mnie duch
ona wysiada

wysiadam i ja, ale to po dłuższym czasie
ciągle przed oczami mam wzrok tej dziewczyny
dzisiaj nie zasnę, mówiąc w nawiasie
brak rutyny

 
                                                                       

6 komentarzy: