niedziela, 25 grudnia 2016

Przyjaźń podstawową wartością naszego życia - ''Raz''

Witam Was, czytelnicy, w świąteczne popołudnie. Przed Świętami, podczas klasowej wigilii dwie osoby z mojej klasy pokazały mi przykład prawdziwej przyjaźni. Bardzo mnie to zainspirowało, i tak powstał ''Raz''. Opowiada on o historii dwóch przyjaciółek. Chciałbym, abyście w te Święta, czytając ten wiersz, pomyśleli o swoich przyjaciołach, odpuścili im ich złe występki - mamy w końcu Boże Narodzenie - czas pokoju i pojednania.


 Co ja się tutaj będę produkował, zapraszam na ''Raz''!

‘’raz’’

raz, gdy dwie żółwiczki w morzu pływały
boreaszowe wiatry zawiały
i choć te gadzinki w ogóle się nie znały
to razem na jednym wózku jechały

wicher z północy wydmuchał z trzy fale
które się rozbiły na przybrzeżnej skale
lecz zanim zakończyły swe długie istnienie
pchnęły żółwiczkami w podwodne, mroczne cienie

i tak zesłane, wokół różowych korali
poznały się pod wpływem jednej fali
razem przez dno maszerowały
historię swych istnień w rozmowach poznawały

z biegiem fal, z biegiem czasu
po przemierzeniu całego riasu
zauważyły, że są przyjaciółkami
swojej niedoli towarzyszkami

chociaż, pomyślmy, na pewno niedoli?
chyba nigdy nie doznały takiej swawoli
nowe szlaki przecierały wspierając się wzajemnie
i zgłębiając oceaniczne, tajemnicze ciemnie

i tak, żółwiczki, życie swe spędziły
choć na początku myślały, że wpadły do mogiły
pojawiła się druga i lepiej się zrobiło

wtedy już przyjemniej się im żyło



piątek, 16 grudnia 2016

''Karpia swąd'' :)

Witam Was, moi czytelnicy, po dłuższej, bo niemal miesięcznej przerwie. Dużo się działo. Oceny semestralne, naciąganie, konkursy... W dzień, a właściwie wieczór, wystawienia ocen znalazłem chwilę czasu dla siebie. Machnąłem na szybko prosty wierszyk, miłej lektury!


‘’karpia swąd’’

pod choinką są pudełka
rower, lalka, bombonierka
perfum, szampon, mandarynki
czekolada dla dziewczynki

mama wnosi już pierogi
zapach jest naprawdę srogi
barszcz z uszkami też się studzi
by swym smakiem raczyć ludzi

jeszcze szybko po opłatku
przełamać się, i do obiadku
czuć powoli karpia swąd
to jest właśnie magia Świąt

ups, na mamę wpadłem przy bigosie
i czujemy się nie w sosie
bo nad nami jest jemioła
cóż, obyczaj nas do buziaka woła

teraz wchodzi jarzynowa
śmietanowo-majonezowa
ogórkowo – ziemniaczana
pieprzem, solą doprawiana
oczywiście, jest pietruszka
tooo, może ja skończę te uszka





jeszcze pierogi i pełne brzuchy
koniec świątecznej zawieruchy
owszem, trochę jeszcze Święta trwają
ale wszelkie potrawy w lodówce odpoczywają

nikomu do prezentów się nie spieszy;
najpierw babcia musi speszyć:
‘’wnuczku, a masz już dziewczynę?’’
‘’mamo, mam kaszel, muszę wziąć Flegaminę’’

po dyskusji ominiętej
wyruszamy na pasterkę
kościół cały zapełniony:
dzieci, ciocie, mężowie i żony…

wróciliśmy przed północą
coś drzwi w środku łoskocą
i choć znika karpia swąd

dalej mamy magię Świąt






Drodzy czytelnicy, dziękuję, że jesteście. Wesołych Świąt! 



wtorek, 22 listopada 2016

''Bezsenność'' na zamówienie

Kolejny post, kolejny wiersz, kolejny pisany w rodzaju żeńskim, kolejny pisany na konkurs. Jest w nim jednak coś wyjątkowego. Gdyby zamiast tego rodzaju żeńskiego wstawić męski, a zamiast ''chłopaka w górach'' - dziewczynę, mielibyśmy opis moich przeżyć z ostatnich nocy. Mam bardzo duże problemy z zasypianiem. Wczoraj - w myślach - przed snem układałem ten wiersz. Według mnie, perfekcyjnie oddaje on charakter każdej nieprzespanej nocy, gdy po oczach świeci nie tylko księżyc, ale także zegar... i desperacja.



bezsenność

jest bardzo późno, środek ciemnej nocy
dalej z niewyspania kleją mi się oczy
tak bardzo chciałabym spać, jak inni domownicy
lecz przeszkadza mi to, co się dzieje w mojej mózgownicy

zawsze koło dziesiątej gdy do łóźka się kładę
mam w myślach pomysłową olimpiadę
który pomysł lepszy, przy tym trzy godziny zostanę
szkoda, że jest już jedenasta, przecież ja do szkoły nie wstanę!

wymyśliłam sobie wycieczkę z chłopakiem
pójdziemy razem w góry, ja z torbą, on z plecakiem
będzie padał śnieg, ale dosyć lekko
wniesie mnie na szczyt, chociaż zmęczy się ździebko

otwieram oczy – pierwsza na zegarze
jest dość gorąco, a ja pod kołdrą się parzę
zasłaniam twarz ręką, by nie widzieć godziny
dla pewności odwracam się i wtulam do mojej psiny

jednak trzymając ją w objęciach, czuję, jak upływają minuty
mózg cały w różne myśli zasnuty
chcę spać, ale on mi na to nie pozwala
czuję, jak nadzieja na długi sen się oddala

chowam głowę pod poduchę
chwilę drapię się za uchem
ze wściekłości ściskam zęby
choć wiem, że droga nie wiedzie tędy

jest trzecia, jakoś się wyciszyłam
wyszłam spod poduszki, oczy zmrużyłam
to chyba ten moment, to chyba ta chwila
tak, dźwięki z zewnątrz przestają się nasilać

jestem we śnie, siedzę pośród ogrodu
uwolniona od miejskiego smrodu
obok mnie płot z winoroślą i huśtawka z opony
zawieszona na lipie, poza nią w ogrodzie same klony

i nagle, w świecie tych pięknych, nierealnych mrzonek
słyszę coś dziwnego, to jakby… dzwonek…

to budzik -  zabójca, morderca
kat, co przy egzekucji nie ma serca
nawet drzemki nie włączam, nic to nie zmieni

no cóż, może następnej nocy zasnę wśród cieni…

sobota, 19 listopada 2016

''Choroba'' na zamówienie

Moja koleżanka z klasy potrzebowała wiersz na konkurs recytatorski. Chciała taki, który opowiada o niespełnionej miłości. Niestety, przez wymagania konkursu musiałem pisać w rodzaju żeńskim. 
Osobiście, ''Choroba'' bardzo mi się podoba. Jest to wiersz krótki jak na mnie, ale ma bardzo ostry przekaz. Wyraża multum emocji, jakie może czuć odrzucona osoba, bez względu na płeć, wiek, czy wygląd.

 
choroba

byłeś częścią układanki
moim skarbem, moim życiem
i do rozmowy i do szklanki
mego serca poszyciem

byłeś wszystkim o co dbałam
kimś, kto zmuszał mnie do płaczu
wszystkim o co walczyć chciałam
mój ty czasoumilaczu

każda chwila z tobą była darem
twe imię pisałam z wielkiej litery
rozmowa z tobą była dla mnie czarem
to wszystko z miłości, nie z maniery

miałam wciąż cię przed oczami
chwile kiedy odchodziłeś
były niezmiernymi bolączkami
czułam, że w kąt mnie rzuciłeś

myślałam wtedy, że coś we mnie trzaśnie
bo jak skała w środku byłeś
no właśnie
byłeś…

poniedziałek, 31 października 2016

Wiersze Patriotyczne!

Ostatnio na lekcji języka polskiego dowiedziałem się, że pobliski klub batalionowy organizuje Poetycki Konkurs Patriotyczny. Zmobilizowałem się, znalazłem trochę czasu i wziąłem do roboty.
Utworów miało być 3. Oto one:




„O języku”

Nie po to Rej po Polsku pisał
Żebyśmy  ten język dusili.
Dorwałem w sklepie małego urwisa
Co taty zapytał: A co to fussilli?
Tak napisano na makaronie,
A chłopiec nie znał tej słownej gierki.
Tata, szybko, jakby biegł w maratonie
Odpowiedział krótko: „świderki”.
Nie po to Rej pisał, by do partnerki mówiono
Tak bez szacunku, ohydnie, „stara”.
Do małżonki mówi się żono.
A przed językiem ogromna kotara.
Z napisem „koniec” błyszczącym na środku
Który zobaczyć można z daleka.
To jakby polskość zduszona w zarodku,
Co na narodziny w łonie matki czeka.
I co teraz mamy począć w tym wieku
Pełnym dziwnych skrótów i słówek świeżutkich.
Jedną mam radę: „ocknij się, człowieku!”
Trzeba mowy nauczać młodziaków bladziutkich
Aby wiedzieli, że są Polakami.
Aby po naszemu mówić umieli,
Aby byli takimi nowymi Rejami. 



„O historii”

Każdy zna naszą piękną historię.
Usłaną raz to cierniami, raz to różami.
Pamięta Polska od Helu, aż po Czantorię,
Wypełnioną dumą, czasem niesmakami,
Nadziewaną karmelem, w postaci świetnych żołnierzy,
Z gorzką czekoladą, czyli trzema zaborcami,
Z Rosją, z Niemcami, z ich armią, co ku nam bieży.
Dumną spod Grunwaldu wiktorię,
Długą, radziecką komunę,
Wspaniałą, bo Polską historię.
Której nigdy od siebie nie odsunę.
Pokazał mi ją Chopin, w swojej etiudzie,
Sienkiewicz w Krzyżakach,
Armia Polska w nadwiślanym cudzie,
 Co tkwi teraz w sercach każdego Polaka.
Pofałdowana jak Tatry, w dół i do góry
Powiedzieć by się chciało,
I skończyć się zwycięstwem po raz wtóry
Historii naszej się miało.
I tak się właśnie dzieje,
Droga młodzieży
Z wojennych porażek nikt się nie śmieje,
Z ich przeminięcia każdy się cieszy.





„Polska, Polska, Polska”

Polska to zapach topoli
Polska doskonałych ludzi szkoli
Polska to pejzaże czarowne
Polska to batalie cudowne
Polska to kunszt boski
Polska to dojrzałej pszenicy kłoski
Polska to ojczyzna schabowego
Polska to Gubałówka, obok Kasprowego
Polska to Zamek na Wawelu
Polska to lekcje o Lelewelu
Polska to wszystko pod biało-czerwoną flagą
W Polsce, Kołobrzeg jest naszą Malagą
Polska to każde Kopernika obliczenie
Polska to poetów natchnienie
Polska to kwaśnica wyśmienita
Polska to Ojczyzna znamienita
Wyjechać stąd możesz, nikt Ci nie broni
Lecz nie możesz być takim, co od polskości stroni
Pamiętaj o Polsce, jak ona o Tobie
I myśląc o niej, myśl też o sobie.